Ekolodzy blokowali wycięcie pierwszych zaatakowanych świerków kilka lat temu, stąd inwazja kornika. – leśnicy ok. dwukrotnie zwiększyli ilość świerka w gospodarczej części Puszczy, co musiało doprowadzić do gradacji kornika i wycięcie tych, czy innych, drzew nic by nie zmieniło – gradacji nie dało się zapobiec.
Ludzie sztuki przeciwko wycince - dewastacji Puszczy Białowieskiej Hajnówka, 14.05.2017 Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda Pani Prezes Rady Ministrów Beata Szydło
Jest wyrok ws. pobicia operatora Polsat News, który relacjonował protesty przeciwko wycince w Puszczy Białowieskiej. Zdaniem sądu, napastnicy doskonale wiedzieli, kim jest pokrzywdzony. 18-06
Na wycince z pewnością skorzystać mogą lokalne firmy. Choć akcja w Puszczy Białowieskiej dostarczy zaledwie ok. 188 tys. metrów sześciennych drewna (przy rocznej sprzedaży Lasów Państwowych na poziomie 40 mln metrów sześciennych), to na polskim rynku wciąż panuje nadpopyt na ten surowiec.
We wtorkowe przedpołudnie Yves Bot, rzecznik generalny unijnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu oznajmił mediom: - Decyzje polskich władz dotyczące obsz
Specjalista o wycince w Puszczy Białowieskiej. 2 sierpnia 2017, 16:05. TVN24 | Polska. 2 sierpnia 2017, 16:05 powiadomił w środę portal Ukrainska Prawda, powołując się na źródła
. i We wtorkowe przedpołudnie Yves Bot, rzecznik generalny unijnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu oznajmił mediom: - Decyzje polskich władz dotyczące obszaru Natura 2000 w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo Unii Europejskiej. Według rzecznika "decyzje te siłą rzeczy mogą doprowadzić do pogorszenia stanu terenów rozrodu gatunków chronionych", a "Polska nie wdrożyła środków koniecznych do ochrony obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska". Henryk Kowalczyk, który zastąpił Jana Szyszkę na stanowisku ministra środowiska, szybko zapewnił, że "Polska jest państwem prawa, szanującym opinię rzecznika". Jak dodał, nasz kraj zastosuje się do ostatecznego wyroku Trybunału Sprawiedliwości. Rzecznik generalny unijnego Trybunału Sprawiedliwości jednoznacznie stwierdził, że decyzje Polski ws. gospodarki leśnej dotyczące obszaru "Natura 2000" naruszają prawo Unii Europejskiej. Yves Bot opublikował oświadczenie dotyczące sprawy "C-441/17": Polska złamała unijne prawo, wycinając drzewa na chronionym obszarze Białowieży-opinia Rzecznika Gen. Trybunału UE (TSUE).Wyrok za kilka tyg — Dorota Bawolek (@DorotaBawolek) 20 lutego 2018 Na opinię tę błyskawicznie zareagował minister środowiska, Henryk Kowalczyk. W specjalnym oświadczeniu napisał on: - Polska jest państwem prawa, szanującym opinię rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) (...) Szczegółowo zapoznamy się z opinią rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednak już w tej chwili mogę potwierdzić, że Polska zastosuje się do ostatecznego wyroku Trybunału w sprawie Puszczy Białowieskiej. Minister zapewnił, że Puszcza Białowieska dla Polski jest obszarem "wyjątkowo cennym", a wszelkie dotychczasowe działania podejmowane były "tylko z troski o zachowanie go w jak najlepszym stanie dla obecnych i przyszłych pokoleń: Komentarz ministra środowiska Henryka # dotyczący dzisiejszej opinii rzecznika generalnego #TSUE w sprawie #PuszczaBiałowieska. — Ministerstwo Środowiska (@MinSrodowiska) 20 lutego 2018 przypomina, że opinia Yves'a Bota dotyczy całościowego sporu Komisji Europejskiej z polskimi władzami w sprawie tego czy na terenach chronionych Puszczy Białowieskiej można prowadzić zwiększoną wycinkę. Rzecznik generalny pełni rolę doradcy prawnego dla sędziów. Jak poinformował korespondent portalu: - Opinia Rzecznika Generalnego (Advocate General) to jeszcze nie jest wyrok i nie jest wiążąca przy rozstrzyganiu sprawy, ale bardzo często tezy zawarte w takiej opinii są powtarzane w wyroku Trybunału. Opinia Bota usatysfakcjonowała polski Greenpeace, które równie szybko przedstawiło własne oświadczenie: Zwiększona wycinka w #Puszcza jest niezgodna z prawem - rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości #UE wydał przed chwilą opinię. Nasz komentarz: — Greenpeace Polska (@Greenpeace_PL) 20 lutego 2018 Zobacz także: Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał zaprzestać wycinki Puszczy Białowieskiej! Grożą nam DRAKOŃSKIE KARY
Zaprzestania prowadzonej wycinki w Puszczy Białowieskiej oraz tego, by cała puszcza została objęta parkiem narodowym - domagali się w Warszawie uczestnicy sobotniej manifestacji. Według Ministerstwa Środowiska, cięcia to element ratowania cennych siedlisk. Manifestacja została zorganizowana przez Greenpeace, Polską Zieloną Sieć oraz organizację Akcja Demokracja. Uczestnicy przeszli sprzed Pałacu Kultury i Nauki przed siedzibę resortu środowiska gdzie prowadzili "siedzący" protest podczas, którego z głośników dobiegały dźwięki pił spalinowych. "Cała puszcza parkiem narodowym"; "Córka leśniczego nie cięłaby niczego" - wołali uczestnicy manifestacji. Na transparentach, które nieśli, przeczytać można było "Białowieska masakra piłą mechaniczną", "Nam nie jest Szyszko jedno", "Nie było nas, był las", "Quo Vadis Szyszko?", "Kocham puszczę, nie odpuszczę". Dyrektor Greenpeace Polska Robert Cyglicki przekonywał, że "na naszych oczach dokonuje się zbrodnia na naszym dziedzictwie". Katarzyna Jagiełło z Greenpeace mówiła, że w puszczy trwa wycinka drzew nie tylko tych zaatakowanych przez kornika, ale też tych zdrowych. "Została przekroczona czerwona linia, wycinane są najcenniejsze ponadstuletnie drzewa" - mówiła dziennikarzom. Dodała, że wycinka trwa też w strefach wyłączonych przez UNESCO, w trakcie okresu lęgowego ptaków. "UNESCO jest zaniepokojone konfliktem z Komisja Europejską i apeluje o natychmiastowe zaprzestanie wycinki i chronienie procesów przyrodniczych" - powiedziała Jagiełło. Jej zdaniem, wycinanie zdrowych drzew świadczy o tym, że działanie to ma komercyjny cel. Ministerstwo Środowiska z kolei przekonuje, że cięcia i nowe nasadzenia drzew są konieczne z powodu masowego pojawienia się kornika drukarza. Ten atakując świerki, doprowadził do ich zamarcia, to - jak tłumaczy MŚ - spowodowało zanik cennych siedlisk i gatunków w puszczy. "To najcenniejszy las w Polsce, to jedno z ostatnich takich miejsc w UE, jeden z najcenniejszych lasów na całym świecie. Mamy skarb, każdy kto wpuszcza tam ciężki sprzęt w najcenniejsze przyrodniczo regiony nie może mówić o sobie, że jest patriotą, po drugie nie może mówić o sobie, że jest dobrym gospodarzem" - podkreśliła Jagiełło. Pytana przez dziennikarzy, czy w związku ze zbliżającym się posiedzeniem Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO w Krakowie, który dyskutować będzie o sytuacji w puszczy, ekolodzy planują zaostrzenie protestów, powiedziała, że obecnie protest prowadzony jest dwutorowo; na miejscu, w puszczy oraz w różnych miastach. "Jestem przekonana, że trzeba na prawdę zwracać uwagę na to się będzie działo w Krakowie" - powiedziała. Do protestujących przed siedzibą resortu środowiska wyszedł wiceminister, Główny Konserwator Przyrody Andrzej Szweda-Lewandowski, który przekazał organizatorom manifestacji imieninowe cukierki od ministra Jana Szyszko. "Pan minister chce rozmawiać o puszczy w puszczy i wszystkich do tej puszczy zaprasza. Pan minister Szyszko jest otwarty na wszelkie rozmowy" - zapewnił Szweda-Lewandowski. "My przyjmujemy te cukierki na dowód tego, że minister nie rozumie tego co się tu dzieje. My na prawdę jesteśmy gotowi, żeby rozmawiać, ale żeby rozmawiać trzeba zatrzymać parce harvesterów (maszyna wykorzystywana do cięcia i korowania drzew - PAP). To jest podstawa" - odpowiedział wiceministrowi Cyglicki. Rzecznik ministerstwa środowiska Paweł Mucha w rozmowie z PAP zapewnił, że resort wielokrotnie deklarował i podtrzymuje deklarację chęci dialogu ze wszystkimi, którzy są zainteresowani dobrem Puszczy Białowieskiej. "Mam jednak poważne wątpliwości, czy aktywiści którzy często swój przekaz opierają na emocjach, czy chcą tak na prawdę dobra puszczy, czy jednak próbują z puszczy uczynić symbol, którym próbują uderzać w ministerstwo i rząd PiS" - powiedział. "Brakuje mi często ze strony aktywistów argumentów merytorycznych. Ministerstwo z kolei opiera się o fakty i dokumenty. Ta dyskusja powinna odbywać się głównie w puszczy w towarzystwie ludzi tam mieszkających; opierać się o dokumenty i prawo" - zaznaczył Mucha. Przedstawiciel MŚ zapewnił, że resort bierze pełną odpowiedzialność za działania jakie wykonuje w Puszczy Białowieskiej. Dodał, że resort "zgodnie z postulatami ekologów wyznaczyło obszar puszczy, na którym nie wykonuje żadnych działań", a na pozostałej części zgodnie z prawem europejskim ratowane są siedliska. "Nie może być tak, że Puszczą Białowieską rządzą kornik i aktywiści" - dodał. Spór wokół Puszczy Białowieskiej przybrał na sile, kiedy pod koniec marca 2016 r. minister środowiska zatwierdził aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Przewiduje on większe cięcia, tłumaczone przez leśników koniecznością walki z masowym występowaniem kornika atakującego świerki. W połowie kwietnia Komisja Europejska poinformowała, że w związku z decyzją o zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej, przeszła do drugiego etapu - prowadzonej od czerwca ubiegłego roku - procedury przeciwko Polsce. KE wezwała Polskę do wstrzymania zaplanowanych cięć w Puszczy Białowieskiej. Resort środowiska podkreśla, że działa zgodnie z prawem - polskim i europejskim - które zobowiązuje nasz kraj do ochrony gatunków i siedlisk cennych dla UE. Od kilku tygodni działacze Greenpeace i Fundacji Dzika Polska protestują przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. W czwartek po południu po raz kolejny zablokowali ciężki sprzęt używany do wycinki. Puszcza Białowieska znajduje się na liście dziedzictwa przyrodniczego UNESCO. Minister środowiska Jan Szyszko zapowiedział niedawno, że Polska złoży wniosek do UNESCO, by puszczę wpisać na listę dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego. Jego zdaniem, kiedy puszczę wpisywano na listę światowego dziedzictwa, popełniono błąd, ograniczając się jedynie do kwestii przyrodniczej. Komitet Światowego Dziedzictwa w 2014 r. przyjął zgłoszony przez Polskę i Białoruś wspólny wniosek o wpisanie obszaru Puszczy Białowieskiej, leżącej po obu stronach granicy, na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Według ministerstwa, odbyło się to bez konsultacji ze społecznością lokalną. Starania trwały od 2008 r., natomiast wniosek złożono w 2012 roku.
Minister środowiska Jan Szyszko zapowiedział, że w niedzielę podejmie decyzję ws. przyszłości Puszczy Białowieskiej. Podkreślił, że w puszczy w ciągu ostatnich lat zamarło ponad 3,5 mln metrów sześc. drewna, zaczęły wymierać gatunki i zanikać cenne siedliska. Minister ocenił na sobotniej konferencji prasowej w Sejmie, że prawdopodobnie przez „pewne polityczne decyzje”, które zakazały działalności gospodarczej na terenie Puszczy Białowieskiej, doprowadziły do zamarcia ponad 3,5 mln metrów sześciennych drewna (świerków, sosen, jesionów czy dębów). W 2011 r. minister środowiska ograniczył limity pozyskania drewna w puszczy. „Naukowcy mówią jednoznacznie - Tak. Brak użytkowania, to wzrost zagrożenia ze strony organizmów patogennych i z tego powodu uległo zamarciu ponad 3,5 mln metrów sześciennych, a w ślad za tym, jest korelacja, zginęły i gatunki i siedliska” — powiedział. Zapowiedział też, że w niedzielę na konferencji prasowej w Puszczy Białowieskiej poinformuje jaką podjął decyzję ws. przyszłości puszczy. Minister podkreślił, że Puszcza Białowieska „to najbardziej znany obiekt przyrodniczy na świecie”. „To klejnot pod względem zachowanych zasobów przyrodniczych. Klejnot, który objęty jest wszystkimi formami ochrony, od pomników przyrody poprzez, rezerwaty, Naturę 2000, park narodowy, rezerwat biosfery” — dodał. Zwrócił jednak uwagę, że od pewnego czasu zaczęły docierać do resortu niepokojące informacje nt. puszczy. „Zaczęły do nas docierać niepokojące informacje z parsy światowej i polskiej. Polegały one na tym, że jedna część parsy mówiła, że Polacy chcą wycinać Puszczę Białowieską jako ostatni relikt lasów naturalnych nietkniętych ręką człowieka. Z drugiej strony zaniepokojenie również ze strony KE, że na terenie puszczy zanikają siedliska i gatunki priorytetowe z punktu widzenia Natury 2000. Jako minister środowiska musiałem na to zareagować” — powiedział. Jak wyjaśnił, dlatego właśnie zlecił przeprowadzenie inwentaryzacji na terenie puszczy. „Fakt jest faktem. Zamarło ponad 3,5 mln metrów sześciennych drewna takich gatunków jak sosna, świerk, olsza, jesion, dąb. Jesion zniknął prawie zupełnie. Na setkach hektarów podlegają degradacji siedliska priorytetowe dla UE, jak Świetlista Dąbrowa, grądy, olsy” — poinformował. Szyszko na konferencji podsumował także konferencję naukową „Puszcza Białowieska - fakty, mity i przyszłość”, która była odbyła się w sobotę w Senacie. Jej organizatorem był resort środowiska oraz Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Wyjaśnił, że eksperci zastanawiali się nad tym czy rzeczywiście puszcza jest naturalnym lasem nietkniętym przez człowieka, czy dziedzictwem kulturowym miejscowej ludności. Minister ocenił, że Puszcza Białowieska to dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności, które niestety w ciągu ostatnich 20 lat się zmieniło na niekorzyść. Pytany przez dziennikarzy, czy może poradzić sobie ona bez ingerencji człowieka powiedział, że tak. „Puszcza oczywiście dałaby sobie radę, gdyż puszcza i cała przyroda chroni swoja bioróżnorodność jak my to nazywamy katastrofami ekologicznymi. Tam występował pożary, które trwały 5 miesięcy. Stworzyło to warunki żeby wchodziły takie gatunki jak brzoza, sosna, to się odnawiało. Przyroda chroni swoją bioróżnorodność za pomocą katastrof ekologicznych, my się staramy je ograniczać (…) Człowiek chroni swoją bioróżnorodność poprzez użytkowanie. Nie jestem przeciwnikiem ochrony ścisłej, wręcz odwrotnie, ale jestem gorącym zwolennikiem, żeby badać co się z tym dzieje” — powiedział. Ojciec Zdzisław Klafka rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu dodał, że do puszczy „nie można podchodzić tylko jak do pewnego zabytku przyrody”, ponieważ związani są z nią ludzie, którzy też z niej żyją. „Jest to dziedzictwo kulturowe, przyrodnicze, w którym człowiek był od początku, człowiek miał coś do powiedzenia. Przyroda nie jest tylko do patrzenia, ale jest to miejsce, które pozwala człowiekowi godnie żyć” — podkreślił. W trakcie konferencji naukowej prelegenci przekonywali, że Puszcza Białowieska była użytkowana przez miejscową społeczność od wieków, a jej zasoby pozwalały jej przeżyć, a także się rozwijać. „To nie jest prawda, że puszcza nie była dotknięta ludzka ręką” - podkreślali. Na to zwracali też uwagę przedstawiciele lokalnej społeczności. Prof. dr hab. Bogdan Brzeziecki oraz prof. dr hab. Jacek Hilszczański mówili o gradacji drzewostanów przez korniki oraz zanik cennych siedlisk przyrodniczych. Brzeziecki przekonywał, że puszczę powinno się podzielić na dwa obszary ścisłej ochrony, a także terenów w których można byłoby prowadzić np. wyręb. Ocenił, że teren puszczy, który jest obecnie objęty parkiem narodowym jest wystarczający. Przedstawiciel Lasów Państwowych Andrzej Nowak mówił z kolei, że „dzisiejsza puszcza stanowi obraz ginącego lasu”. „Znika w rekordowym tempie świerk. Obecnie steki tysięcy hektarów zostały opanowane przez kornika drukarza (ponad 1 mln metrów sześc. drewna). Wielkość powierzchni z martwym świerkiem to kilka tysięcy hektarów. Zakaz usuwania chorych świerków i twierdzenie, że natura potrafi uregulować te procesy - to zbrodnia” — podkreślił. Księża Józef Poskrobko oraz Leonid Szeszko mówili o ekumenicznym wymiarze puszczy. ?>”Umiarkowane i zrównoważone gospodarowanie zasobami puszczy prowadzić będzie do realizacji celu związanego z zachowaniem różnorodności biologicznej w tym siedlisk istotnych z punktu widzenia europejskiej i globalnej przyrody. Realizacja odpowiednio realizowanej ochrony czynnej i biernej będzie sprzyjała idei zrównoważonego rozwoju” — powiedział Szeszko Z kolei Poskrobko ocenił, że obecnie puszcza jest degradowana. „Całe połaci są atakowane przez pasożyty, a od kilkunastu lat gospodarka w puszczy jest ograniczana przez tzw. ruchy ekologiczne, które lansują bierną ochronę” — mówił. W trakcie debaty pojawiło się kilkanaście głosów przeciwnych. Prof. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego przekonywał, że martwe drewno w puszczy jest „nieocenionym skarbem” dla przyrody. Powołując się na badania naukowe tłumaczył, że martwe drewno świerkowe ma pozytywny wpływ na procesy glebotwórcze oraz na bioróżnorodność. Skubała ocenił też, że obecna gradacja kornika w puszczy jest naturalna. „To nie zagraża puszczy a wręcz przeciwnie. Takie rzeczy się wcześniej działy. Puszcza jest taka jaka jest dzięki tym co siędziało wcześniej” — powiedział. Prof. Wiesław Walankiewicz z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach podkreślił, że puszcza powinna być cała objęta parkiem narodowym. Zwrócił jednak uwagę, że nie ma obecnie takiej woli politycznej, dlatego postulow ł, aby utrzymać limit obecnej wycinki i stosować ochronę czynną właśnie na tych ternach gdzie można dokonywać cięć. Zamieszanie wokół puszczy wywołał zeszłoroczny aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) w nadleśnictwie Białowieża, który zakłada zwiększenie pozyskanie drewna w tym nadleśnictwie z obecnych 63,4 tys. metrów sześciennych (na 10 lat) do 188 tys. metrów sześciennych. Leśnicy uzasadniają tę decyzję gradacją kornika drukarza. Jednak środowiska naukowe oraz ekolodzy apelują o pozostawienie puszczańskiej przyrody bez ingerencji człowieka. Obecnie dokument znajduje się w dyrekcji generalnej Lasów Państwowych. W w puszczańskich nadleśnictwach zinwentaryzowano ok. 200 tys. świerków zasiedlonych przez korniki. Łączna masa tego drewna to 260 tys. metrów sześć, a rozpad drzewostanów z udziałem świerka, wskutek gradacji korników, nastąpił na łącznej powierzchni ok. 4 tys. ha. ansa/PAP Publikacja dostępna na stronie:
Ekolodzy biją na alarm. Oto bowiem zachłanni leśnicy chcą wycinać całą Puszczę Białowieską. Rafę koralową. Las pierwotny. Wszystko po to, żeby… zapłacić za program 500 plus. W internecie przerzucamy się argumentami za i przeciw. Co to jest Puszcza Białowieska? Polska strona Puszczy Białowieskiej to ponad 60 tys. ha. Z tego blisko 10 tys. ha znajduje się na terenie Białowieskiego Parku Narodowego. Ponad 11 tys. ha to lasy chronione na terenach podległych oficjalnie Lasom Państwowym. Do ostatnich dni można więc powiedzieć, że około 35 proc. puszczy była pod całkowitą ochroną. Ostatnia propozycja Ministerstwa Środowiska zakłada zaniechanie jakiejkolwiek działalności na 1/3 PB będącej w zarządzaniu Lasów Państwowych. Oznacza to, że zwiększenie ochrony biernej do ponad 43 proc. Puszczy Białowieskiej. Czy Puszcza Białowieska to las pierwotny? Kłamstwo. Jedno z największych. Jest dokładnie przeciwnie. Puszcza Białowieska była kształtowana przez człowieka od zawsze. Niemal zawsze odbywały się tam polowania w przeszłości strzelał Ignacy Mościciki i Herman Goering. Tworzono i wycinano spacerniaki dla cara. Rozwijano sieć kolejek wąskotorowych do wywozu drewna. Wypasano bydło. Pracowali bartnicy i leśnicy. W dużej mierze las, szczególnie w obszarach poza Białowieskim Parkiem Narodowym, był sadzony przez mieszkańców. Lasy Państwowe dysponują dokładnymi dokumentami, które pokazują nawet, kto dokładnie sadził drzewa. Do niedawna, żyli ludzie którzy brali udział w nasadzeniach w Puszczy Białowieskiej. Na nagrobkach w Białowieży znajdziemy napisy „Ja ten las sadziłam”. Czy Puszcza to las naturalny? Według otwartej encyklopedii leśnej las naturalny to taki, w którym „gospodaruje głównie przyroda, a człowiek ogranicza swą ingerencję wyłącznie do pozyskania użytku, nie zmieniając swą działalnością składu gatunkowego i naturalnej biocenozy. Ponieważ las naturalny regeneruje się w drodze naturalnego odnowienia i sukcesji ekologicznej, dlatego cechuje go również znaczna odporność biologiczna”. Definicja jest nieostra. Dzisiaj ekolodzy twierdzą, że las naturalny to taki w którym znajdziemy co najmniej 5 gatunków drzew. Problem w tym, że stosując tą definicję duża część lasów gospodarczych w Polsce to lasy naturalne, bo już kilkadziesiąt lat temu leśnictwo odeszło od monokultur. Dzisiaj różny skład gatunkowy lasu to standard. W lesie Kabackim spotkamy co najmniej 16 gatunków. Przypomnijmy, że uznanie całej Puszczy Białowieskiej z Park Narodowy, skutkowałoby utrudnieniem wstępu do PB. Już dzisiaj do dużej części BNP ma dojście jedynie grupa naukowców. Po za tym za wstęp do Parków Narodowych się płaci. Jednocześnie jeżeli las naturalny cechuje się odpornością biologiczną to w takim razie co tam robi gradacja kornika? Kornik jest tam gdzie leśnicy/komuniści nasadzili świerków To argument powtarzany przez ekologów. Z jednej strony potwierdza on że w PB mamy lasy gospodarcze, a z drugiej dyletanctwo ekologów. Bo skoro gradacje nie występują w lasach naturalnych, to jak wyjaśnią olbrzymią gradację owada „Mountain pine beetle”, do której doszło w Kanadzie, a która objęła obszar 160 tys. km kwadratowych, czyli obszar równy połowie Polski? Gdzie ocieplenie klimatu? Od lat karmieni jesteśmy opowiadaniami o ocieplaniu się klimatu. Brylują w tym aktywiści ekologiczni. Podają na to liczna naukowe argumenty, zmuszając rządy na świecie do działania. Jednym z efektów ocieplania się klimatu ma być masowe występowanie owadów. Jak się okazuje PB to nie obejmuje. Obecnie PB staje się emitentem CO2 podobnie jak las zagospodarowany zrębem. Dowiedziono jednak, że lasy gospodarcze szybciej absorbują dwutlenek węgla i wcześniej następuje tzw. carbon sink, czyli moment w którym obszar więcej pochłania dwutlenku węgla niż emituje. Przyczyny gradacji Faktem jest że gradacja kornika rozpoczęła się w 2012 roku, gdy ograniczono cięcia na terenach PB. Od tamtej pory liczba zarażonych kornikiem drzew rośnie w tempie geometryczny. Dziś jest ich około 400 tys. Określenie jednoznacznie przyczyn jest trudne. Prawdopodobnie to splot kilku. Susza. Temperatura. Brak ostrych zim, ale również brak narzędzi, które odebrano leśnikom. Wycięcie w porę i wywiezienie świerka mogłoby wyhamować rozprzestrzenianie się kornika. Gradacja kornika jest mała Umniejszana jest za to trwająca gradacja kornika drukarza. Według leśników zaatakowanych i zniszczonych zostało 4 tys. ha świerka o masie szacunkowej 2,5 mln metrów sześciennych. Zdaniem ekologów to niedużo. Faktycznie około 100 lat temu miała miejsce nieco większych rozmiarów klęska. Wtedy jednak walczono z nią za pomocą wycinki. Według ówczesnych badaczy wycinka drzew pomogła ograniczyć występowanie kornika. Plan Urządzania Lasu = katastrofa Wprawdzie według ekologów 2,5 mln metrów sześciennych i 4 tys. ha suchych świerków to mało to wycinka 188 tys. metrów sześciennych ma być katastrofą. Należy dodać, że statystyczne nadleśnictwo w Polsce wycina około 90 tys. metrów sześciennych drzew rocznie. Mimo, to zasobność drzewostanów rośnie. W wypadku nadleśnictwa Białowieża mówimy o 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat, czyli 18,8 tys. metrów sześciennych rocznie. Drzewa wycięte zostaną zastąpione, przez nasadzenia. Co ciekawe Lasy Państwowe mają pulę genetyczną drzew, wyhodowanych z najbardziej dorodnych okazów z terenu Puszczy Białowieskiej. Złoty interes dla Lasów Państwowych To demagogia. Drewno które chcą usuwać leśnicy z lasów Białowieży w zasadzie ma niewielkie zastosowanie. Jego wartość można szacować na około 120 zł za metr sześcienny. W sumie mówimy więc o kwocie około 22,5 mln zł w ciągu 10 lat. Należy dodać, że jest to wartość drewna. Od tego należałoby odjąć koszty pracy ludzi i maszyn. W ostatnich latach Lasy Państwowe dokładały do działalności trzech nadleśnictw puszczańskich kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Rocznie Lasy Państwowe obracają drewnem o wartości 7,5 mld zł. Z tego 3,3 mld od razu trafiło do budżetu państwa w postaci różnych podatków i danin. Gdy mówimy więc w Białowieży o mniej niż promilu działalności LP. Gdyby porównać to do średniej pensji Polaka. To tak jakby zarabiający 4515 zł Kowalski miał zarobić dodatkowe 2 zł. Parki Narodowe wszędzie Ustąpienie w sprawie Puszczy Białowieskiej i objęcie monokultur świerkowych ochroną ścisłą niosłoby niebezpieczny precedens. Oznaczałoby, że Park Narodowy można wyznaczyć w dowolnym lesie w Polsce. Ekolodzy wielokrotnie podnosili konieczność utworzenia i rozszerzenia istniejących parków. Ostatnio mówi się o Karpatach. W kolejce czeka również Puszcza Borecka i Augustowska. Ekolodzy chcieliby również bardziej chronić Mazury. W przyszłości za odwiedzenie każdego z tych miejsc będziemy musieli płacić. Walka o bioróżnorodność Zdaniem ekologów ochrona bierna sprzyja rozwojowi bioróżnorodności. Teza jest fałszywa. Wiele badań udowadnia tezę odwrotną, że to właśnie w lasach gospodarczych występuje więcej gatunków. Dlatego badaniami się manipuluje i nadaje „rangi” żywym organizmom. Niewygodne badania wyrzucamy do śmietnika. Z PB znikają gatunki Puszcza jest badana przez naukowców. Najstarsze badanie rozpoczęte 1936 roku prowadzi obecnie prof. Bogdan Brzeziecki z SGGW. „Od 1936 r. śledzimy losy każdego pojedynczego drzewa: jak i w którym momencie swojego życia przyrastało, kiedy na powierzchni pojawiały się nowe drzewa. Kontrola powierzchni odbywa się co mniej więcej 10 lat. Za każdym razem mierzonych i opisywanych jest średnio ok. 10 tys. drzew” – czytamy w jednym z ostatnich wywiadów z naukowcem dla gazety Głos Lasu. Wnioski? „W warunkach ochrony ścisłej zdecydowana większość gatunków przegrywa w ogólnej konkurencji drzew. Oprócz świerka zanika wiele innych typowych gatunków puszczańskich. Ustępują niestety gatunki ważne z punktu widzenia zachowania tego, co nazywamy puszczańskim charakterem: dąb, świerk, lipa, klon. Sosny na terenie Rezerwatu Ścisłego są już jak ostatni Mohikanie, to z reguły bardzo wiekowe egzemplarze. Przez cały czas badań ani jedno drzewo sosny nie potrafiło się odnowić naturalnie. To zanikający gatunek, który bez pomocy człowieka na tym terenie zostanie jeśli nie wyparty, to na pewno zdegradowany do roli bardzo niewiele znaczącej domieszki. Poza tym zanika ciągłość i pogarsza się struktura demograficzna gatunków. Żeby dany gatunek był bezpieczny, musi być zachowana odpowiednia struktura: potrzebne są nie tylko stare, dojrzałe drzewa, ale także młode i średniowymiarowe” – mówi Brzeziecki. Tych badań nie uznają ekolodzy. Wg nich nie są reprezentatywne. Cały wywiad tutaj: Człowiek musi pomóc przyrodzie Martwe drewno ważne dla Puszczy. Leśnicy to wiedzą Ekolodzy podnoszą argument o tym, że martwe drewno jest istotne dla bioróżnorodności. Lasy Państwowe dzisiaj zostawiają część martwego drewna. Jego średnia masa w lasach gospodarczych Puszczy Białowieskiej to 74 m3/ha. To blisko dwa razy więcej niż średnia dla parków narodowych w Polsce. Leśnicy mają obowiązek walki z kornikiem Taka jest po prostu ustawa. Obowiązek ten wynika zarówno z ustawy o ochronie przyrody, jak i z ustawy o lasach. W ustawy o ochronie przyrody czytamy: „Park narodowy tworzy się w celu zachowania różnorodności biologicznej, zasobów, tworów i składników przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych, przywrócenia właściwego stanu zasobów i składników przyrody oraz odtworzenia zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, siedlisk zwierząt lub siedlisk grzybów”. Z kolei ustawa o lasach w art. art. 1. zawiera następujący zapis: „W celu zapewnienia powszechnej ochrony lasów właściciele lasów są obowiązani do kształtowania równowagi w ekosystemach leśnych, podnoszenia naturalnej odporności drzewostanów, a w szczególności do: 2) zapobiegania, wykrywania i zwalczania nadmiernie pojawiających i rozprzestrzeniających się organizmów szkodliwych” (art. 9 dotyczy zarówno nadleśniczego, jak również dyrektora parku narodowego, co wynika z art. 8e ust. 4 ustawy o ochronie przyrody). Za nieprzestrzeganie prawa do czasów rządu PO-PSL groziła odpowiedzialność karna. Źródło:
Groźba kar finansowych może oznaczać koniec wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Dlaczego? Gdyby kary faktycznie zostały naliczone, to Lasy Państwowe musiałyby dopłacać do rąbania drzew. Jeżeli jednak wycinka jest niezbędna aż tak, jak podkreślał to miesiącami minister środowiska, to do końca planu w 2021 roku uzbierałoby się na pół miliarda złotych kar. Minister Jan Szyszko jest spokojny i przekonuje, że płacić nie ma zakaz kontynuowania wycinki puszczy - orzekł w poniedziałek Trybunał Sprawiedliwości UE. To dalszy ciąg sprawy zapoczątkowanej przez Komisję Europejską, która wnioskowała o zakazanie Polsce rąbania drzew. O sprawie pisaliśmy tutaj. Na razie jest to środek Komisja uzna, że Polska nie zastosowała się do zakazu, może ponownie wnioskować do Trybunału. W przypadku, gdy ten potwierdzi wersję Komisji, nałoży na Polskę karę 100 tysięcy euro za każdy dzień trwania wycinki. Wystarczy więc przedłużyć prace o tydzień, by kary szły w miliony środowiska na wtorkowej konferencji przekonywał, że o żadnych grzywnach nie ma mowy. Podkreslał, że takie decyzje nie zapadły. Dodawał, że Polska jest przygotowana na dalszą walkę. Jan Szyszko zapewniał, że wykonujemy prawo UE w 100 proc. Dodał też, że jest 15 dni na ustosunkowanie się do pisma z Trybunału. I Ministerstwo Środowiska ma zamiar to zrobić. Więcej o komentarzu ministra można przeczytać sprawdzić, czy groźba kar finansowych może zablokować plany Jana Szyszki. W końcu wielomiesięczne protesty na niewiele się zdały, sytuacji w puszczy nie udało się uspokoić. Na ile więc 100 tys. euro odstraszy leśników z ciężkim sprzętem? Policzyliśmy, czy wycinka będzie sie po prostu opłacać. Już teraz ekolodzy podnoszą zarzuty, że leśniczy tną dla zysków, a nie dobra liczyliśmy?Oficjalnie nie ma dostępnych danych o metrażu sprzedanego z Puszczy Białowieskiej drewna, jego cenie, i kontrahentach. Lasy Państwowe uznają to za tajemnicę przedsiębiorstwa, nie udzielają tak szczegółowych informacji. W ciągu ostatniego roku pojawiło się jednak kilkanaście przecieków dot. zawartych przez poszczególne nadleśnictwa transakcji. Postanowiliśmy więc zebrać wszystkie możliwe dane i stworzyć jest potrzebne? Przede wszystkim cena drewna. I tak - dziennikarze "Faktu" ustalili, że niektóre nadleśnictwa wystawiały w sierpniu 1,5 tysiąca m3 świerku na aukcjach za 330 tys. zł. Metr sześcienny świerku wart w tym wypadku jest nieco ponad 200 tego potrzebne są dane dotyczące możliwości wycinania w ciągu jednego dnia. Postanowiliśmy, że skoro kara jest na jeden dzień, to liczyć będziemy właśnie dla jednego dnia różnych opracowań harwestery, czyli maszyny do szybkiej wycinki, mają wydajność na poziomie od 5 do 8 metrów sześciennych drewna w ciągu godziny. 5,5 metrów sześciennych są w stanie wyciąć w lasach na Islandii. Tak wynika z opracowania Christoph Wölla z 2009 także: Zobacz także: Co mieszkańcy sądzą o wycince Puszczy Białowieskiej?Z kolei uczeni z Brna wskazywali w swoich dokumentach, że maszyna może osiągnąć wydajność na poziomie nawet 9 metrów sześciennych w ciągu godziny. Uczeni ze Słowacji z kolei wyliczyli, że sprzęt firmy John Deere może ściąć 7,5 metra sześciennego. Uwzględnili przy tym przerwę dla pracowników. Przyjęliśmy więc dla wyliczeń, że polskie maszyny zetną podobnie jak na Islandii 5,5 metrów sześciennych w ciągu dalej? Łatwo wyliczyć, że wspomniane już 1500 metrów sześciennych jeden harwester wyrąbałby w 272 godziny, czyli 34 dni pracy na jedną zmianę (po 8 godzin rąbania drewna). Z dostępnych informacji wynika, że Lasy Państwowe dysponują 40 ciężkimi maszynami (informacja z 2015 roku, dostępna na stronie toruńskiego oddziału LP).W ciągu jednego dnia wszystkie maszyny są w stanie wyrąbać 1,7 tys. metrów sześciennych drewna. Na aukcji powinno być wystawione mniej więcej za 387 tys. zł (nie uwzględniamy przy tym, że wycięte drzewa mogą być różnej klasy, czyli po prostu mogą być mniej warte). Jak wynika ze sprawozdań finansowych zysk netto Lasów Państwowych to mniej więcej 18 proc. z wartości sprzedanego drewna. Lasy w ciągu roku sprzedają drewno warte miliardy, ale zarabiają zdecydowanie mniej. W tym wypadku byłoby to 69 tys. zł. Reszta to Komisji Europejskiej to z kolei 100 tys. euro za każdy dzień pracy. Po kursie z 21 listopada, jest to 423 tys. zł. Łatwo więc wyliczyć, że dalsza wycinka Lasom Państwowym się po prostu nie opłaca. Dlaczego? Dokładałyby do przy założeniu, że LP nie wykorzystają do wycinek wynajętych od firm leśnych lub zleconych im harwesterów. Zwykle właśnie tak robią. To spowodowałoby, że w ciągu dnia można wyciąć zdecydowanie więcej drewna i wychodzić na czysto. By zysk pokrywał ewentualną karę, do lasów musiałoby każdego dnia wjeżdżać około 120 lata, że Lasy Państwowe wynajmowały w całym kraju do 350 takich maszyn (znów informacje Nadleśnictwa Toruń) , ale... ze względów logistycznych nie liczyliśmy tego od tej strony. To dane dla całej Polski. Koszty przejazdu maszyn z Zachodu na Wschód Polski byłby przy tym dodać, że dziennikarze telewizji TVN donosili, że Lasy Państwowe część drewna sprzedają po kosztach - za niewiele ponad 100 zł za metr sześcienny. W takim układzie, by zarobić na karę, do lasów wjechać musiałoby prawie 400 maszyn. To już przypomina science wszystkie powyższe wyliczenia to tylko szacunki. Konkretne dane na temat pieniędzy zarobionych za drewno z Puszczy Białowieskiej mają tylko Lasy Państwowe. Od dawna ich nie udostępniają. Firmy, które korzystają z tego drewna, chciały swego czasu ścigać osoby, które takie dane przy tym wyjaśnić, że drewno kornikowe nie ląduje wcale na śmieciach lub w piecach. Same Lasy Państwowe chwalą jego zastosowanie np. w budownictwie. "Gdy zaś martwe drzewo stoi za długo, wówczas traci na wartości i jakości. Wycięte w porę zadowoli nie tylko gospodarstwa domowe jako surowiec opałowy czy materiał do prac remontowych i naprawczych, ale również może zasilić polską działalność gospodarczą - w tym przemysł budowlany" - wyliczenia zakładają oczywiście, że Lasy Państwowe będą kontynuowały wycinkę. Jeszcze niedawno czołowi przedstawiciele resortu środowiska argumentowali, że wycinać po prostu trzeba. Bez wycinki nie ma Puszczy Białowieskiej - sugerowali. Jeżeli tak w rzeczywistości jest, to warto policzyć, ile budżet państwa musi zapłacić za ten zatrzyma wycinkę?Do końca roku zostało 40 dni. Gdyby prace musiały trwać właśnie tak długo, a Komisja Europejska za każdy dzień naliczyła w ostateczności karę, to Skarb Państwa musiałby znaleźć 4 mln euro na grzywnę za tegoroczną wycinkę. To ponad 16 mln zł. A to z pewnością nie spodobałoby się ministrowi finansów Mateuszowi Morawieckiemu. Już teraz musi przyjmować wizyty poszczególnych ministrów, którzy proszą o wsparcie więc kwotę 16 mln zł przedstawić w innym świetle - to równowartość 32 tys. wypłat świadczenia Rodzina 500+. To również równowartość 7,4 tys. średnich emerytur (brutto). Takie pieniądze wystarczyłyby też na remont kilku kilometrów drogi też podkreślić, że plany wycinki są sporządzone aż do 2021 roku. To oznacza, że pozostało aż 1501 dni. Gdyby prace trwały cały ten czas, a Komisja zdecydowała o nałożeniu kary, to w sumie do opłacenia byłoby 150 mln euro, czyli 635 mln tej kwocie zawierają się budżety trzech kancelarii: Prezydenta, Sejmu i Senatu. Za te pieniądze można też wybudować 16 km autostrady. Może się więc okazać, że to minister finansów pierwszy zapuka do drzwi szefa resortu środowiska i poprosi o koniec warto zauważyć jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Przedstawiciele Ministerstwa Środowiska przekonywali miesiącami, że bez wycinki puszcza umrze. Jednocześnie twierdzili, że nie wycinają drzew na sprzedaż. Mają okazję, by to potwierdzić. Jeżeli wierzą w ochronę puszczy, to logika ich myślenia nakazywałaby dalsza wycinkę. Trybunał Sprawiedliwości i Komisja Europejska swoimi decyzjami powiedziały ministrowi Szyszce głośne "sprawdzam". I pytają, czy chodzi o pieniądze czy jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze drugim nic nie wytłumaczą ani nie udowodnią! Zaniechać wycinki, ocenić efekt działalności korników za kilka lat i albo będzie ok! albo będzie skowyt i dramatyczne pytania "dlaczego.....!" ale na chwilę obecną "unioniści" wygrają!...jak zwykle czas pokaże.. Szyszko MUSI BEKNĄĆ!!!! To zabójca Przyrody!Puszcza to moim zdaniem tylko wisienka na torcie Szyszki. każdy kto jechał przez zachodziopomorskie i pomorskie zapewne widział jak tam pan minister i jego ludzie "ratują" drzewa przed podłym kornikiem. grzybiarze niejedno mogliby tu powiedzieć a samochody wiozące ścięte drzewa tworzą często kawalkady na szosach. Tylko że to nie puszcza a takie zwykłe lasy - nikt się za nimi nie ujmie. a pieniądze na obietnice skądś trzeba chwila, przeciez Unia wycofala sie z tego prawda? Wiec dlaczego mieliby do tego wrocic, i na jakiej podstawie? Z tego co mi wiadomo to to nie wycinka a intensywna praca aby uratowac wieksza czesc Puszcze, zanim Kornik zaora ja jak to nie raz bylo przez ignorancje Ekologow na zachodzie. A sam Szyszko byl chwalony niejedno krotnie w Bonnie wymaga intensywnych prac, podlewania, pielenia, hodowli zwierząt, nakłady potężne. Z szacunkiem patrzę na pracowników zieleni gdy podlewają drzewa w parku, pieką krzaki, ciężka praca. Pan profesor Szszka ma już kilka nominacji do Oskarda chyba, jakież on ma sukcesy naukowe, leśnictwo zawdzięcza mu tak wielu docentów!!
prawda o wycince puszczy