Ale takie "nie mogą bez Ciebie żyć".. no, jeszcze zależy od ogólnych stosunków w związku, ale generalnie nie widzę w tym nic złego. Zwlaszcza na początku, gdy hormony szaleją, wszytko czuje się 100x intensywniej, to rzeczywiście ja czułam, że jakby ta osoba zniknęła, to bym nie umiała żyć. Subskrybuj nasz kanał: https://www.youtube.com/channel/UC1i5P6ELGKoqM8Yxq7Sfjmg?sub_confirmation=1LINK DO ORYGINAŁU: https://www.youtube.com/watch?v=LnMvbaaO "Spotkałam w sobie kobietę. Nigdy nie czułam się tak kobieco jak teraz, w wieku 48 lat. Doceniam swoje atuty, które wcześniej skrzętnie ukrywałam, i nie mam tu nawet na myśli fizyczności. Bardziej chodzi o cechy charakteru, osobowość. Widzę, że mogę się podobać, że mogę być urocza. Nie muszę już nikogo udawać." Włóczęga po Indiach, w tym trzy miesiące spędzone w jednym z aśramów, pozwala Terzaniemu dostrzec duchowość tego kraju. Autor poznaje medycynę tybetańską i chińską, jogę i energoterapię. Przypadkowe spotkanie ze starym mędrcem w Himalajach - choć zapewne nic nie zdarza się przypadkiem - wyznacza koniec wędrówki. Tłumaczenia w kontekście hasła "mogę żyć" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: nie mogę żyć bez, nie mogę tak żyć, mogę z tym żyć, nie mogę bez ciebie żyć Może za późno zrozumiałem, że nie mogę bez ciebie żyć, ale lepiej późno niż wcale. Chciałbym, żebyś wiedziała, że ja się nigdy nie poddam i choćbym miał walczyć o twoją miłość do końca życia to będę to robił - powiedział patrząc jej w oczy - Natalia ja naprawdę nigdy w życiu nikogo nie kochałem tak jak ciebie i . Poznaliśmy się przypadkiem , teraz nie mogę bez ciebie żyć . More you might like Przyjaciele są jak ciche anioły , podnoszą nas gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać . przyjaciele przyjaźń bff bestfriend Choć nie mam cię na co dzień , codziennie mam cię w głowie. Serce chce czego chce , nie ma tu logiki . Pierwsza miłość nigdy nie gaśnie. Zawsze zostaje jakiś cień, który zawsze o niej przypomina . Może jestem i wredna ale wbrew pozorom potrafię kochać See this in the app Show more Recently Liked bbizzleicons like justin bieber icons icons justin bieber justin bieber icons justin icons never say never fetus justin bieber fetus fot. Adobe Stock Dotykam jej dłoni niby przypadkiem. Nie cofa się. Patrzy na ekran, zupełnie jakby naprawdę wciągnęła ją akcja filmu, podczas gdy ja nie mogę się skupić. Zerkam w dół. Trzyma rękę swobodnie na poręczy kinowego fotela. Teraz kładę końce palców na jej gładkiej skórze już zupełnie otwarcie. Spogląda na mnie ze zmarszczonymi brwiami, jej oczy lśnią gniewnie. Zabiera dłoń. Więcej nie próbuję. Będę siedział do końca seansu nieruchomo, ogarnięty czarnymi myślami. Podobno nadzieja umiera ostatnia, ale czy mogę jeszcze na cokolwiek liczyć? Moja żona wszystko wiedziała To, że w ogóle zgodziła się ze mną spotkać i iść do kina, a potem do kawiarni zdaje się wręcz cudem. Może powinienem się tym zadowolić? Jak to się często zdarza w ciągu ostatnich tygodni, w mojej głowie zaczynają się kłębić wspomnienia. Nie mogę się ich pozbyć. – Wiem, że kogoś masz – powiedziała Natalia tamtego pamiętnego wieczoru. – Co ty opowiadasz?! – oburzyłem się. – Przecież kocham tylko ciebie… – Daj spokój – przerwała mi. – Masz mnie za głupią? Spotykasz się z tą babą przynajmniej od trzech miesięcy, a pewnie i dłużej. Kiedy zaczęła tę rozmowę, miałem nadzieję, że to tylko taka scena zazdrości. Już kiedyś podejrzewała mnie o romans. Ale wówczas to był rzeczywiście ślepy strzał, bo moja krótka fascynacja nową koleżanką z pracy szybko się wypaliła i w sumie nawet do niczego nie doszło. – Myślałam, że te opowieści, jak to mężczyźni w okolicach czterdziestki przechodzą przez kryzysy i chcą coś zmienić w swoim życiu, czyli zwyczajnie głupieją, to tylko takie gadanie – mówiła żona. – A jeśli nawet tak jest, wydawało mi się, że mnie to nie spotka. Że mój ukochany jest poważny, solidny i jeśli nawet rzadko spotykamy się w łóżku, pewnych rzeczy nie będzie ślinę i otworzyłem usta, by coś powiedzieć, ale nie dopuściła mnie do głosu.– Pamiętasz, co mówiłeś, kiedy ostatnio jechaliśmy autem? Opowiadałeś o tym, jak ważna jest dla ciebie moja przyjaźń… Rzeczywiście tak mówiłem. Ostatnio nasze życie intymne zrobiło się dziwnie mało intensywne, właściwie prawie zanikło. Nie chciałem, by żona czuła się z tym źle, a przede wszystkim, by zaczęła podejrzewać, że spotykam się z kimś innym, przeżywam jakąś romantyczną przygodę. – Mówiłem prawdę – wykrztusiłem. – Naprawdę tak uważam. – Gdyby tak było, nie upokorzyłbyś mnie, wiążąc się z jakąś babą – wreszcie nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć. – Wyobrażałeś sobie, że będziesz mógł tak sobie wygodnie żyć?! Tutaj żoneczka i ciepłe papucie, a na boku gorący romansik? Chyba żartujesz. Patrzę ukradkiem na jej profil. Jak mogłem tak się wkopać? I przede wszystkim, po co? Ładna przecież ta moja żona. Jeszcze żona… Bo oznajmiła, że wnosi sprawę o rozwód, oczywiście z mojej winy. Prawdę mówiąc, wszystko mi jedno, czy sąd orzeknie tak, czy inaczej. Nie chcę tego. Ale nic już ode mnie nie zależy. Jeszcze tydzień wcześniej Natalia nie chciała nawet ze mną rozmawiać. Zapiekła się w swoim gniewie, chociaż przysięgałem, że skończyłem już ten bezsensowny romans i nigdy więcej nie popełnię takiego błędu. Nie wierzy mi. Ale czy powinienem się dziwić? Oszukiwałem ją przez ponad pół roku Oczywiście nie przyznałem się do tego. Upierałem się, że to był tylko krótki epizod. Nie, nie była dzięki temu mniej wściekła. To bez znaczenia, zdrada jest zdradą i koniec. Po prostu wstydziłem się tego, co zrobiłem. I przed nią, i przed samym sobą… „Udało mi się” unieszczęśliwić dwie kobiety jednocześnie. Lilka na wieść o tym, że mamy się rozstać, zaczęła płakać. – Jak możesz. Przecież i tak już się wszystko wydało. Możemy być razem, powiem o wszystkim Wojtkowi i niech się dzieje, co chce – próbowała mnie przekonać. W tamtej chwili dotarło do mnie, że ona naprawdę się we mnie zakochała. Brała na serio wszystkie czułe szepty, gorliwe zapewnienia, opowieści o tym, że moglibyśmy być razem i snucie wspaniałych wizji przyszłości. Pewnie – w tamtych chwilach nawet w te brednie wierzyłem, mówiłem szczerze. Ale przecież z tyłu głowy zawsze tkwiła myśl, że gdzieś tam została moja prawdziwa rodzina, dwójka dzieci, żona, która wprawdzie nie budzi już we mnie takiej namiętności, jak dawniej, ale przecież zbyt wiele nas łączy, żeby to zniszczyć. Nie przyszło mi wówczas do głowy, że właśnie w tych momentach intymności z kochanką niszczę bezpowrotnie to, co miałem do tej pory, a czego nie potrafiłem należycie docenić. – Muszę ratować małżeństwo – oznajmiłem, a po policzkach Lilki spłynęła łza. – Ty mnie nie kochasz! – krzyknęła. – Nigdy nie kochałeś, potrzebna ci byłam tylko jako pogotowie seksualne. – To, co do ciebie czuję, nie powinno rujnować życia innym – zauważyłem. – A nie uważasz, że już za późno? – spytała z goryczą. – Myślisz, że żona ci wybaczy? – Może nie wybaczy – odparłem. – Ale ja sobie również nie umiem wybaczyć… Znałem Natalię długo Poznaliśmy się jeszcze w ogólniaku, chociaż zeszliśmy się jako para później, po studiach. Nigdy nie odpuszczała tym, którzy jej się narazili. Teraz moja ukochana siedzi obok mnie. Jest tak blisko i tak daleko zarazem. Wpatruje się w obrazy przesuwające się na ekranie, ale podejrzewam, że tak samo nie widzi tego, co się dzieje, jak i ja. Żałuję teraz, że poszliśmy do kina. W kinie nie można porozmawiać. Ale chciałem dobrze. Myślałem, że jeśli zdołam ją namówić na coś w rodzaju randki, przypomną jej się dawne dobre czasy, coś w niej drgnie, coś się przełamie. Ale zamiast tego męczymy się i żadne z nas nie może się zdecydować, żeby to przerwać. Może powinienem zaproponować, żebyśmy poszli już do tej kawiarni? Z drugiej strony wprawdzie jest niezręcznie, lecz jednak siedzimy razem. Dla mnie to ważne. A dla niej? Może później się dowiem. Tego samego dnia, kiedy rozstałem się z Lilką, znalazłem w przedpokoju spakowane torby. Natalia nie chciała nawet ze mną rozmawiać, zamknęła się w kuchni i przez drzwi kazała mi się wynosić do diabła. – Dzieci wrócą za godzinę. Ma cię już nie być, nie życzę sobie scen – warknęła. – Ale ja już nie jestem z Lilką – zawołałem z autentyczną rozpaczą. – Wynoś się – usłyszałem. Tę noc spędziłem w hotelu, a następnego dnia wprowadziłem się do rodziców. Musiałem zacząć układać sobie życie na nowo, a do tego czekać na pozew rozwodowy. Lilka wysyłała mi jeszcze SMS-y, ale nawet nie chciałem ich czytać. Po tym, co zaszło, sama myśl o romansie sprawiała mi ból. Postąpiłem podle i tak się czułem. Chwilami myślałem, że mógłbym jednak zejść się z kochanką, ale to by było zupełnie bez sensu. Związek zbudowany na zdradzie i nieszczęściu innych? Wprawdzie u mnie mleko już się rozlało, ale jej mąż nie musiał przecież cierpieć. I jej dziecko… Wiele razy dzwoniłem do Natalii, ale nie odbierała. Dopiero, kiedy napisałem SMS-a, że jestem na skraju załamania i będzie mnie miała na sumieniu, odezwała się. Ale odmówiła jakichkolwiek spotkań. – Proszę mnie nie szantażować – oświadczyła. – Jeśli chcesz się zabić, zrób to. Pamiętaj tylko, że dzieci mimo wszystko cię kochają, a poza tym, chyba powinieneś dokładać się do ich utrzymania, co? Załatwiła mnie tym jednym zdaniem o dzieciach. Zresztą, na razie jeszcze nie myślałem o samobójstwie. Na razie… Co nie zmienia faktu, że byłem zrozpaczony na tyle, by pojechać do jej rodziców. To, co teść miał mi do powiedzenia, nie nadaje się do cytowania. Teściowa w ogóle wyszła z pokoju. Ale gdy ojciec Natalii się uspokoił, obiecał, że z nią porozmawiają. – Jeżeli naprawdę żałujesz, postaram się pomóc – powiedział. – Ale gdybyś chciał ją znowu skrzywdzić, będziesz miał ze mną do czynienia. Pamiętaj, że jestem myśliwym. Seans wreszcie się kończy. Natalia wstaje, nie patrząc na mnie. Idzie, a ja drepczę za nią jak piesek, który coś mocno przeskrobał i wie, że pani może się na niego gniewać. Ale gdy wychodzimy, zrównuję się z nią. – Natalia… – mówię. Nie odpowiada, nie odwraca nawet głowy. – Natalia! – powtarzam głośniej. Teraz reaguje. Staje i patrzy mi prosto w oczy. Nie miałem pojęcia, że kiedyś zobaczę w oczach żony tyle chłodu. – Wybacz, ale nie pójdziemy na kawę. – Przecież się umawialiśmy – protestuję. – Przed ołtarzem też się umawialiśmy – rzuca zjadliwie, ale zaraz nieco łagodnieje. – Jeszcze nie jestem gotowa na więcej. Chwytam się słowa „jeszcze”… – Ale mogę mieć nadzieję, że zdołasz się przełamać? – pytam drżącym głosem. – Zobaczymy – odpowiada cicho. Jestem zawiedziony i smutno mi. Ale jednocześnie odżywa we mnie nadzieja. Oby nie okazała się płonna. Czytaj także:„Mój mąż raz w życiu powiedział mi, że mnie kocha. Gdybym umarła, pewnie nawet nie uroniłby ani jednej łzy”„Przez starania o dziecko prawie rozpadło się moje małżeństwo. Nic nie było dla mnie ważniejsze, nawet miłość męża”„Nie chciałam zostawić męża i rodziny, by uciec z kochankiem. Straciłam za to ich wszystkich…” Użytkownik Viiia nie ma jeszcze dodanych żadnych quizów tego typu. Reads 37,835Votes 1,884Parts 85Complete, First published Mar 14, 2020Jest to moja własna kontynuacja książki ,, Trzy kroki od siebie". Autor pokazał że jego książka zarówno jak i film jest ciekawa,wrażliwa, pełna uczuć. Wspomina również o chorobie, o której wielu ludzi mogło nawet nie wiedzieć. Lubię pisać swoją kontynuację ponieważ jest to moja ulubiona książka i film. Mam nadzieję że się spodoba :* Czy ta miłość przetrwa wszystko? Przetrwa odległość dzielącą bohaterów? Miłość mimo zakazów,która nigdy się nie skończy... ~Data publikacji książki: OPOWIEŚĆ UKOŃCZONA Napisała : Trzy_kroki_od_siebieAll Rights ReservedTable of contentsLast updated Jun 13, 2021Po ciężkim rozstaniu...Trwająca miłość,,Odchodzę bo kocham"...A może by tak spotkanie?Pragnę go zobaczyć w tej chwili jeszcze bardziej, niż pragnę oddychać. Jeśli mam umrzeć, to najpierw chciałbym trochę tylko leki...Czas kręci się wokół nas...Jedyny szpital,jedyne wspomnieniaTo tylko życie,minie zanim się obejrzysz. Ile kroków wstecz zrobiłaś dla niego?Każda komórka mojego ciała, pcha się w jej kierunku. Nie myśł o tym co straciłaś, myśl o tym co możesz zyskać Życie jest za krótkie by marnować chwilę Nic oprócz Ciebie nie ma w moich myślach Życie po śmierci...Czy ja jestem nikim?Każda sekunda bez niej jest jak wieczność...Czuję się jakbyś pożerał mnie wzrokiem...Dotyk,nasza pierwsza forma komunikacji...Nic się w tej chwili dla mnie nie liczyło, oprócz Ciebie...M U K O W I S C Y D O Z A złodziejem dotyku...Mukowiscydoza, podstawy umierania...Pierwsze wspólne spotkania...Kroki,odległość,dystans nazwij to jak chcesz...pragnę to jest jedno,nie marnuj go,żyj chwilą...Żyjmy na całego! Ufasz mi? A więc tym razem z nią nie walczę. Nasze usta się spotykają...,,Miłość jest jak wirus,jeśli się zarazisz rozwali Ci cały system"...Pokochać dziewczynę z bliznami to tak,jakby wziąć połowę jej cierpienia nasiebieŁzy to słowa, które ciężko wypowiedzieć...Czas nie leczy ran, on tylko pomaga nam się oswoić z bólem...,,Five feet apart"Życie jest bolesne, ale pięknie...Dojrzała miłość mówi: Potrzebuję Cię bo Cię kocham...Potrzebujemy dotyku ukochanych,tak jak tlenu żeby oddychać...Ogłoszenia parafialne!!!Krótkie ogłoszenia Odchodząc zabrałeś,mi kawałek serca...Nic nie jest bliższe mojemu sercu jak Twoje imię...Przysięgam kochać Cię całe życie...Tęsknie za ludźmi,przez których się uśmiechałam...Moje serce nadal uderza szybkiej,gdy Cię widzi...Potrzebuję Cię,tylko Ciebie i wspólnych dni...Odległość nic nie znaczy jeśli ktoś znaczy dla Ciebie wszystko...Nadzieja na nowe życie...I nigdy Cię nie opuszczę...W moim sercu chcę mieć kogoś,kto mnie w swoim chciałby skryć...Często zakochujemy się niewiadomo kiedy...Skarbie...proszę popatrz na mnie,skup się tylko na mnie,kochaj tylko mnie...Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz,one przyjdą same...Potrzebujemy dotyku ukochanych,tak jak potrzebujemy powietrza żeby oddychać...Nie boimy się zapytać. Boimy się usłyszeć odpowiedź...Nie gardzę wspomnieniami...Nie zostawię Cię...Muzyka...Nie martw się o mnie...To nie rozdział!Wchodzisz w to?Życie to historia,którą tworzymy my sami...Albo żyjesz,albo się boisz...Powtórka z rozrywki...Skąd ta pewność?Nie oszukujmy się...Mogę stracić wszystko...Tu się wszystko zaczęło...Masz mnie...Nie ważne,że idziesz idziesz do przodu... Poznaliśmy się przypadkiem,a teraz nie mogę bez Ciebie żyć...Pamiętaj,że w moich oczach zawsze będziesz perfekcyjny...Ale co to znaczy ,,kochać"?Z dnia na dzień co raz bardziej Cię kocham...Epilog część 1/2Epilog część 2/2DZIĘKUJĘ!!!Hejkaaa!!!To nie przelewki!!!Bonusowy rozdziałWybór należy do WasZAPRASZAM!!!Dla zainteresowanych Co Wy na to?Epilog (inne zakończenie)Zapraszam #494życiePo ciężkim rozstaniu...Trwająca miłość,,Odchodzę bo kocham"...A może by tak spotkanie?Pragnę go zobaczyć w tej chwili jeszcze bardziej, niż pragnę oddychać. Jeśli mam umrzeć, to najpierw chciałbym trochę tylko leki...Czas kręci się wokół nas...Jedyny szpital,jedyne wspomnieniaTo tylko życie,minie zanim się obejrzysz. Ile kroków wstecz zrobiłaś dla niego?Każda komórka mojego ciała, pcha się w jej kierunku. Nie myśł o tym co straciłaś, myśl o tym co możesz zyskać Życie jest za krótkie by marnować chwilę Nic oprócz Ciebie nie ma w moich myślach Życie po śmierci...Czy ja jestem nikim?Każda sekunda bez niej jest jak wieczność...Czuję się jakbyś pożerał mnie wzrokiem...Dotyk,nasza pierwsza forma komunikacji...Nic się w tej chwili dla mnie nie liczyło, oprócz Ciebie...M U K O W I S C Y D O Z A złodziejem dotyku...Mukowiscydoza, podstawy umierania...Pierwsze wspólne spotkania...Kroki,odległość,dystans nazwij to jak chcesz...pragnę to jest jedno,nie marnuj go,żyj chwilą...Żyjmy na całego! Ufasz mi? A więc tym razem z nią nie walczę. Nasze usta się spotykają...,,Miłość jest jak wirus,jeśli się zarazisz rozwali Ci cały system"...Pokochać dziewczynę z bliznami to tak,jakby wziąć połowę jej cierpienia nasiebieŁzy to słowa, które ciężko wypowiedzieć...Czas nie leczy ran, on tylko pomaga nam się oswoić z bólem...,,Five feet apart"Życie jest bolesne, ale pięknie...Dojrzała miłość mówi: Potrzebuję Cię bo Cię kocham...Potrzebujemy dotyku ukochanych,tak jak tlenu żeby oddychać...Ogłoszenia parafialne!!!Krótkie ogłoszenia Odchodząc zabrałeś,mi kawałek serca...Nic nie jest bliższe mojemu sercu jak Twoje imię...Przysięgam kochać Cię całe życie...Tęsknie za ludźmi,przez których się uśmiechałam...Moje serce nadal uderza szybkiej,gdy Cię widzi...Potrzebuję Cię,tylko Ciebie i wspólnych dni...Odległość nic nie znaczy jeśli ktoś znaczy dla Ciebie wszystko...Nadzieja na nowe życie...I nigdy Cię nie opuszczę...W moim sercu chcę mieć kogoś,kto mnie w swoim chciałby skryć...Często zakochujemy się niewiadomo kiedy...Skarbie...proszę popatrz na mnie,skup się tylko na mnie,kochaj tylko mnie...Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz,one przyjdą same...Potrzebujemy dotyku ukochanych,tak jak potrzebujemy powietrza żeby oddychać...Nie boimy się zapytać. Boimy się usłyszeć odpowiedź...Nie gardzę wspomnieniami...Nie zostawię Cię...Muzyka...Nie martw się o mnie...To nie rozdział!Wchodzisz w to?Życie to historia,którą tworzymy my sami...Albo żyjesz,albo się boisz...Powtórka z rozrywki...Skąd ta pewność?Nie oszukujmy się...Mogę stracić wszystko...Tu się wszystko zaczęło...Masz mnie...Nie ważne,że idziesz idziesz do przodu... Poznaliśmy się przypadkiem,a teraz nie mogę bez Ciebie żyć...Pamiętaj,że w moich oczach zawsze będziesz perfekcyjny...Ale co to znaczy ,,kochać"?Z dnia na dzień co raz bardziej Cię kocham...Epilog część 1/2Epilog część 2/2DZIĘKUJĘ!!!Hejkaaa!!!To nie przelewki!!!Bonusowy rozdziałWybór należy do WasZAPRASZAM!!!Dla zainteresowanych Co Wy na to?Epilog (inne zakończenie)Zapraszam Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 16 ] 1 2013-09-20 18:08:26 bingo777 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-09-20 Posty: 13 Temat: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku?Hej, pisze tutaj bo może ktoś z Was miał podobny "problem" albo coś mi doradzi. Chodzę z chłopakiem ponad rok, oboje mamy po 22 lata w związku układa się dobrze jednak zauważyłam coś dziwnego. Jestem pierwsza dziewczyna mojego chłopaka, poznaliśmy się przypadkiem na studiach. Jestem osobą taka 50/50 tzn ani nie jestem bardzo nieśmiała ale też nie należę do ludzi gdzie ich wszędzie pełno. Natomiast mój chłopak był dość nieśmiały (myślałam ze z tej znajomości nic nie będzie), za nim dobrze się poznaliśmy minęło bardzo dużo czasu, facet miał mnóstwo kompleksów pod różnymi względami, nie było mowy żeby np pierwszy zagadal do kogoś. Potrafił użalac się nad sobą. Zdziwiło go co się stało, że się nim zainteresowałam. Szczerze mówiąc w jakiś sposób spodobał mi się fizycznie ale bardziej stawiałam na charakter. Facet potrafi zachować się dojrzale co bardzo cenie. Jednak przez ten czas bycia w związku ja wybawiłam go z tych kompleksów. Dotarło do niego że jednak potrafi się spodobać dziewczynie. W jednej rozmowie przyznał się że ma teraz większe poczucie wartości i jest pewny siebie. Ja się z tego cieszę ale czy przypadkiem nie pomoglam mu na swoją niekorzyść? Skoro stał się tak pewny siebie teraz może nie stanowi problemu podejście do innej dziewczyny? Widzę że facet się zmienił. Czy dramatyzuje? 2 Odpowiedź przez Anhedonia 2013-09-21 10:48:09 Anhedonia 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: oligofrenopedagog Zarejestrowany: 2010-11-16 Posty: 5,896 Wiek: Over (?) 50 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? bingo777 napisał/a:... W jednej rozmowie przyznał się że ma teraz większe poczucie wartości i jest pewny siebie. Ja się z tego cieszę ale czy przypadkiem nie pomoglam mu na swoją niekorzyść? Skoro stał się tak pewny siebie teraz może nie stanowi problemu podejście do innej dziewczyny? Widzę że facet się zmienił. Czy dramatyzuje?A DZIAŁANIA jakieś w tym kierunku czyni?Bo jak nie... to szukasz dziury w całym. "Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogęi daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego." Oetinger 3 Odpowiedź przez bingo777 2013-09-21 11:35:03 bingo777 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-09-20 Posty: 13 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? Anhedonia napisał/a:bingo777 napisał/a:... W jednej rozmowie przyznał się że ma teraz większe poczucie wartości i jest pewny siebie. Ja się z tego cieszę ale czy przypadkiem nie pomoglam mu na swoją niekorzyść? Skoro stał się tak pewny siebie teraz może nie stanowi problemu podejście do innej dziewczyny? Widzę że facet się zmienił. Czy dramatyzuje?A DZIAŁANIA jakieś w tym kierunku czyni?Bo jak nie... to szukasz dziury w że mnie kocha i jestem dla niego najważniejsza jednak nie zmienia to faktu że interesuje się innymi dziewczynami tzn na ulicy potrafi spojrzeć się na kogoś idąc ze mną za rękę a wcześniej takch sytuacji nie było. Na początku zapoznałam jego z moimi dwoma koleżankami, nic się nie odzywał widziałam że się wstydził, ostatnio natomiast odwiedziła mnie kuzynka z która co dziwne szybko złapał kontakt i normalnie rozmawiał- 4 Odpowiedź przez kasia0912 2013-09-21 17:51:10 kasia0912 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-09-18 Posty: 12 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku?nie wygląda mi to dobrze, z jednej strony przez bycie z Toba stał sie pewniejszy siebie ale z drugiej oby nie wykombinował teraz czegoś przeciwko Tobie... 5 Odpowiedź przez oh!illusion 2013-09-21 18:44:09 oh!illusion Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-21 Posty: 112 Wiek: 23 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku?A ja myślę, że nie musisz się póki co martwić na zapas Przyznam, że dosyć logiczny tok rozumowania, ale niekoniecznie musi wyjść tak jak się obawiasz. Dla większej pewności możesz trochę podreperować własne poczucie wartości (nawet jeśli jest wysokie) zadbać jakoś ekstra o siebie i po problemie 6 Odpowiedź przez Joga 2013-09-21 19:17:06 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? kasia0912 napisał/a:nie wygląda mi to dobrze, z jednej strony przez bycie z Toba stał sie pewniejszy siebie ale z drugiej oby nie wykombinował teraz czegoś przeciwko Tobie...Nie no najlepiej zakopać faceta 100m pod ziemią i wtedy na pewno nie odejdzie do innej Dziewczyny, to czy facet odejdzie czy nie, nie zależy od tego czy jest śmiały ale od tego czy jest szczęśliwy w związku. Zadbaj o to, żeby był szczęśliwy. Nie uwiążesz go na siłę, twoje wątpliwości nie mają najmniejszego sensu. Dobrze, że jest pewniejszy siebie, bo dzięki temu łatwiej mu funkcjonować pomiędzy ludźmi. Skoro jak piszesz spodobał ci się jego charakter, potrafi się zachowywać dojrzale to raczej nie masz się czego obawiać. Szczęśliwi ludzie nie uciekają ale troszczą się o tego kto daje mu szczęście. Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 7 Odpowiedź przez takijedenfacet820 2013-09-21 19:32:14 takijedenfacet820 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-03-09 Posty: 865 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? bingo777 napisał/a:Hej, pisze tutaj bo może ktoś z Was miał podobny "problem" albo coś mi doradzi.[...]Ja się z tego cieszę ale czy przypadkiem nie pomoglam mu na swoją niekorzyść? Skoro stał się tak pewny siebie teraz może nie stanowi problemu podejście do innej dziewczyny? Widzę że facet się zmienił. Czy dramatyzuje?Kicał sobie uroczy, przytulaśny zajączek z kolcem w łapce. Złapałaś zajączka i wyjęłaś kolec. Zajączek stwierdził, że bez kolca kica mu się fajniej. Teraz masz dylemat: czy słusznie wyciągnęłam kolec? Teraz zajączek może spier ... dać nogę, znaczy się i nie będzie się do kogo przytulać! Zgroza! Tak na poważnie, daj mu trochę czasu, dopiero teraz ujawni się jego charakterek (bo charakterem tego nie można nazwać). W wieku 22 lat robi się różne rzeczy i jest się na różnym etapie niedorozwoju, to zależy od wielu czynników. W najbliższym czasie sprawdź jak zmienia się jego stosunek do dziewczyn/kobiet. Jeśli w rozmowach towarzyskich panie(generalnie) lub Ty "awansują" z "pre dziewczyna/kobieta" na "per doopa/laska" to raczej zwijaj żagle. Dalej pewnie będą wypady z kumplami do klubów(bez Ciebie), chatowanie/portale randkowe, pornografia (więcej jej, znaczy się) . Żal stwierdzić ale pomogłaś mu się "rozwinąć" (lepiej teraz niż za pięć lat). Nie poddawaj się, głowa do góry! Znajdź sobie faceta, który nie okaże się dzieckiem. Nie stanie się to zaraz (niestety), ale nauczy Cię na co zwracać uwagę i jak oddzielić chwasty od reszty. I pamiętaj, że ładna miska jeść nie daje. 8 Odpowiedź przez vinnga 2013-09-21 20:21:37 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? A ja zawsze uważałam, że faceta zatrzymuje się swoją osobowością - bez amputacji kończyn i innych okaleczeń... Widocznie byłam w błędzie Oczywiście, może się okazać, że poczuje się panem świata i będzie swój nowo odkryty czar wypróbowywał na prawo i lewo. Ale może też się okazać, że będzie po prostu fajniejszym partnerem dla Ciebie. Bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby fajniejsza była męska pierdoła od pewnego siebie faceta. Nie wyobrażam sobie też podtrzymywać w facecie pierdołowatość, żeby sobie do innej nie poszedł... 9 Odpowiedź przez bingo777 2013-09-21 20:45:27 bingo777 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-09-20 Posty: 13 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku?Tzn on szanuje kobiety tylko niestety ostatnio często zwraca na inne uwagę, przy mnie potrafi komentować wygląd jakiejś dziewczyny czego wcześniej nie robił. Nie chodzi do klubów ma mało kolegów więc to nie w jego typie ale martwi mnie to że zaczyna się rozkręcić i niedługo to z jego winy coś się może stać. Albo i próbuje nabrać do niego lekkiego dystansu tzn np nie odpisuje mu na smsa od razu i takiego typu rzeczy. Nie moge uwierzyc że prawdopodobnie gdyby nie ja to on do tej pory byłby sam... I chyba sprawiedliwości nie ma na świecie. Nie wiem już co robić, czy olać to trochę? 10 Odpowiedź przez takijedenfacet820 2013-09-21 22:36:44 takijedenfacet820 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-03-09 Posty: 865 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? vinnga napisał/a:A ja zawsze uważałam, że faceta zatrzymuje się swoją osobowością - bez amputacji kończyn i innych okaleczeń... Widocznie byłam w błędzie [...]Owszem, osobowość zatrzymuje, ale tylko takich, którzy chcą dać się zatrzymać. Znaleźć takiego-to jest sztuka (znaleźć taką kobietę też ). Okaleczanie działa na krótką metę, dowód: "Misery" bingo777 napisał/a:Tzn on szanuje kobiety tylko niestety ostatnio często zwraca na inne uwagę, przy mnie potrafi komentować wygląd jakiejś dziewczyny czego wcześniej nie robił. Nie chodzi do klubów ma mało kolegów więc to nie w jego typie ale martwi mnie to że zaczyna się rozkręcić i niedługo to z jego winy coś się może stać. Albo i próbuje nabrać do niego lekkiego dystansu tzn np nie odpisuje mu na smsa od razu i takiego typu rzeczy. Nie moge uwierzyc że prawdopodobnie gdyby nie ja to on do tej pory byłby sam... I chyba sprawiedliwości nie ma na świecie. Nie wiem już co robić, czy olać to trochę?Mówiłaś mu, że takie zachowanie Ci nie odpowiada? Bycie mniej dostępną jest jakimś wyjściem, albo on pójdzie w swoją stronę albo zbliży się do Ciebie. Czas musi życia jest, że "gufn0 się zdarza". Tym razem pewnie źle trafiłaś, zmarnowałaś trochę czasu i wysiłku. Jak napisałem, skup się na znalezieniu kogoś o silnym charakterze, takiego, który będzie chciał dotrzymać zobowiązania, będzie radził sobie ze swoimi problemami. Nie wiem jaką fikuśną nazwę ma Twoja postawa, ale z pewnością jest zaburzona. Nie idź tą drogą! 11 Odpowiedź przez vinnga 2013-09-21 22:54:56 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku?Takijedenfecet820 - czy Ty czasem nie przesadzasz? Twierdzisz, że autorka źle trafiła, bo jej facet nabrał pewności siebie i obejrzy się czasem na ulicy za jakąś kobietą? 12 Odpowiedź przez takijedenfacet820 2013-09-21 23:29:07 takijedenfacet820 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-03-09 Posty: 865 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? vinnga napisał/a:Takijedenfecet820 - czy Ty czasem nie przesadzasz? Twierdzisz, że autorka źle trafiła, bo jej facet nabrał pewności siebie i obejrzy się czasem na ulicy za jakąś kobietą?Wszystko zależy od niego. Poczeka to zobaczy. Przecież nie mogła przewidzieć takiej zmiany gdy się z nim wiązała. To co piszę to tylko jedna z możliwości i tyle. Może sądzisz, że trafiła dobrze? Według mnie, gdyby facet nie oglądał się za innymi(czy czasem nie za często?), nawet jak podskoczyła jego pewność siebie, to byłoby lepiej. Miałby klasę i charakter. A tak-loteria. 13 Odpowiedź przez bags 2013-09-21 23:36:14 bags Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-06 Posty: 4,044 Wiek: 32 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? Bingo777 mówi się, że "przeciwności siebie się przyciągają" i tak było w Waszym byłaś dziewczyną brylującą na salonach, ale z tzw ikrą w sobie; Twój facet początkowo takie bez urazy "ciepłe kluchy".Pokazałaś mu - wybawiając go z kompleksów - że niewiele trzeba, by nabrać pewności siebie i przebojowości w towarzystwie czy kontakcie face2face. A teraz boisz się że ta przemiana "z pucybuta w milionera" wyjdzie Tobie na się mylę, ale punktujesz u niego z wielu powodów i to, że ma w Tobie zarówno partnerkę i rywalkę nie wieszającą się na szyi nie jest powodem do zmartwień, że odejdzie. A nawet jeśli, to i tak nigdzie nie ma zapisanego prawa własności na Naszą drugą osobę w tylko nie zamieniła się z nim rolami jakie "graliście" na początku znajomości, bo... podpadniesz babeczki na ulicy... posłuchaj "Baśki" z repertuaru Wilki i porównaj Facet potrafi zachować się dojrzale co bardzo ceniea jak to jest w drugą stronę? Cio?Chcesz nabrać pewności siebie w Jego i Waszej sprawie, to przy nadarzającej się okazji weź go pod szpic i poproś o szczerą rozmowę w tej związkowej materii; kto i co jest dlań w związku ważne? jakie ma zdanie o zdradzie i etc. Bo tak z własnej męskiej autopsji co do jego odpowiedzi, to jestem bardziej jak pewny - skoro jest dojrzały jak sama twierdzisz - i z szacunkiem podchodzi nie tyle do Ciebie, co związku... że możesz być spokojna i nie "odwracaj kota ogonem" adekwatnie do Waszych początków Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem. 14 Odpowiedź przez kolorowomi 2013-09-22 01:15:51 kolorowomi Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-09-22 Posty: 59 Wiek: odpowiedni Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? Dziwny Wasz zwiazek. Powinnas sie cieszyc, ze chlopak sie na swiat otworzyl. A to, ze sobie popatrzy za inna laska to nic strasznego. Byleby sie na tym patrzeniu skonczylo. Chyba taka ich natura. Ja zreszta tez zauwazam ladne osoby. Co do sprawy to nie mozesz nikogo trzymac na sile, bo nie jestes w stanie. Ale zameczajac sie takimi myslami dzialasz na niekorzysc swojego zwiazku, bo zaczynasz swirowac. Cieszcie sie soba, jesli madry facet to zostanie, jesli odejdzie to nie byl wart. Wez to, co najlepsze z tego zwiazku i idz dalej. Ale nie mysl, czy zostawi czy nie, bo to nic nie da. 15 Odpowiedź przez kasia0912 2013-09-25 19:30:47 kasia0912 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-09-18 Posty: 12 Odp: Czy nieświadomie działam na swoją niekorzyść w związku? Joga napisał/a:kasia0912 napisał/a:nie wygląda mi to dobrze, z jednej strony przez bycie z Toba stał sie pewniejszy siebie ale z drugiej oby nie wykombinował teraz czegoś przeciwko Tobie...Nie no najlepiej zakopać faceta 100m pod ziemią i wtedy na pewno nie odejdzie do innej Dziewczyny, to czy facet odejdzie czy nie, nie zależy od tego czy jest śmiały ale od tego czy jest szczęśliwy w związku. Zadbaj o to, żeby był szczęśliwy. Nie uwiążesz go na siłę, twoje wątpliwości nie mają najmniejszego sensu. Dobrze, że jest pewniejszy siebie, bo dzięki temu łatwiej mu funkcjonować pomiędzy ludźmi. Skoro jak piszesz spodobał ci się jego charakter, potrafi się zachowywać dojrzale to raczej nie masz się czego obawiać. Szczęśliwi ludzie nie uciekają ale troszczą się o tego kto daje mu co to jest za facet który cały czas gada o innych dziewczynacj w obecnosci swojej partnerki?Słuchajcie uwierzcie mi ze nie kazdy facet zachowuje sie w ten sposob...Chłopakowi coś odbija. Posty [ 16 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021

poznaliśmy się przypadkiem teraz nie mogę bez ciebie żyć