Czesław Niemen Wspomnienie текст: Mimozami jesień się zaczyna / Złotawa, krucha i miła / To ty, to ty jest Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски Українська العربية Lato dobiegło końca. Soczyste letnie kolory ustępują miejsca ciepłym barwom jesieni. Nasze balkony, ogródki i mieszkania wypełniają jesienne kompozycje kwiatów, które swoim pięknem w niczym nie ustępują Julian Tuwim. Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła, To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, gdym wracał zdyszany ze szkoły, a po ulicach w lekkiej jesieni. fruwały za mną jasne anioły. Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa krucha i miła, To ty, to Ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach lekkiej jesieni, Fruwały za mną jasne anioły. Uu uuu uuu Uuu uuu Mimozami zwiędłość przypomina, Mimozami jesień się zaczyna.. Autor: Asica o 21:23 0 komentarze Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w usłudze Twitter Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest Choć mimoza wydaje się żywą zabawką, nie wolno jej często niepokoić, gdyż traci siły. Niełatwo mieć ją na własność. Na szczęście za pomocą internetu można kupić nasiona, z których bez trudu się rozmnaża. Wcześniej warto je namoczyć przez dwadzieścia minut w wodzie podgrzanej do sześćdziesięciu stopni Celsjusza. . Przeczy naszym wyobrażeniom o roślinach. Wystarczy lekko jej dotknąć, a natychmiast się kuli i przestraszona składa liście. Mimoza – jeszcze roślina czy już... istota rozumna? Może zastanawialiście się kiedyś, czy rośliny czują? Jak reagują, gdy odetniemy gałąź – może się boją, a może nawet nienawidzą. Bzdura? Eksperymenty uczonych dowodzą, że rośliny nie tylko reagują na doznane krzywdy, ale nawet potrafią się porozumiewać, wysyłając sobie np. sygnały o ataku szkodników i broniąc się przez wytwarzanie zniechęcających je substancji. Jednak niełatwo uwierzyć w to, czego nie widać. Zamiast studiowania naukowych teorii, proponuję spotkanie z jedną z najciekawszych przedstawicielek ziemskiej flory. Mimoza – roślina czy zwierzę? Zjawisko poruszania się roślin opisali już Grecy ponad dwa tysiące lat temu. Najprawdopodobniej chodziło o jeden z gatunków mimozy. Szczególnie widowiskowe jest zachowanie mimozy wstydliwej. Ta niepozorna roślina pochodzi z tropikalnych rejonów Ameryki. Jej imię wywodzi się od greckiego mimos i oznacza: aktor, naśladowca. W Polsce niektórzy nazywają ją czułkiem, a w innych krajach jest np. śpiącą trawką, niedotykalską lub nieśmiałą rośliną. Rzeczywiście, wydaje się uosobieniem delikatności – ma drobne pierzaste listki, lilioworóżowe kulki kwiatów kołyszące się na wątłych łodygach. Wygląd pasuje do charakteru jak ulał, bo istotka to nader bojaźliwa. Wystarczy lekkie dotknięcie, a ona już składa pierzaste listki. Często zachodzi reakcja łańcuchowa – jedne liście dają sygnał kolejnym, łodygi wiotczeją i cała roślina kuli się w okamgnieniu. Ale wystarczy pół godziny i znów „stroszy piórka”. Na dłużej zasypia o zmroku, by znów się zbudzić o świcie. Przez wieki przypuszczano, że mimoza zawdzięcza możliwość poruszania się... mięśniom i nerwom podobnym do tych, które mają zwierzęta. Dopiero w połowie XIX wieku udowodniono, że ruch ten jest spowodowany nagłym spadkiem ciśnienia w niektórych komórkach. Ale na czym dokładnie to polega? Komórki mimozy oglądane pod mikroskopem nie różnią się niczym od komórek innych roślin. A może przynajmniej wiadomo, czemu służy taka reakcja? Istnieją teorie, że to metoda obrony przed roślinożercami – mimoza wygląda na zwiędłą i łakomy zwierzak traci apetyt. Ale w końcu każdy kwiatek mógłby się zachowywać w ten sposób. Dlaczego tak nie jest? Oto kolejna zagadka. Mimoza w domu – jak ją uprawiać? Czy widzieliście kiedyś mimozę wstydliwą? Jeśli nie, to warto się wybrać do cieplarni w ogrodzie botanicznym. Kiedy zwiedzałam ją z dziećmi, to właśnie mimoza okazała się największym hitem. Maluchy wprost nie mogły się od niej oderwać. Dotykały liści, piszcząc z radości. Choć mimoza wydaje się żywą zabawką, nie wolno jej często niepokoić, gdyż traci siły. Niełatwo mieć ją na własność. Na szczęście za pomocą internetu można kupić nasiona, z których bez trudu się rozmnaża. Wcześniej warto je namoczyć przez dwadzieścia minut w wodzie podgrzanej do sześćdziesięciu stopni Celsjusza. Następnie wysiewa się je po kilka sztuk do małych pojemników. Gdy wykiełkują, trzeba wybrać najsilniejsze i przesadzić je do większych doniczek ze zwykłą ziemią. Ojczyzną mimozy jest Brazylia, dlatego roślina tak lubi słońce, ciepło, wilgoć w podłożu i wokół siebie. Wystarcza jej niezbyt żyzna ziemia (pochłania azot z powietrza, więc sama wytwarza sobie pokarm). Dobrze będzie się czuła w łazience z oknem. Nie jest długowieczna. Po wydaniu nasion zwykle zamiera. Zresztą pod każdym względem jest wrażliwa. Jak to mimoza. A jednak warto zaprosić ją do domu – to jedna z najbardziej fascynujących roślin, jakie istnieją. Odmiany mimozy i koleżanki z łąki Mimozami jesień się zaczyna... – słowa wiersza Juliana Tuwima pt. „Wspomnienie”, spopularyzowane w piosence przez Czesława Niemena, mogą nieźle zamieszać w głowie. Czyżby mimozy zaliczały się do tradycyjnych kwiatów polskich? Nic podobnego. Poeta miał na myśli nawłoć kanadyjską (Solidago canadensis), pospolitą roślinę naszych łąk. Jak jej nazwa wskazuje, przybyła do nas z Kanady i tak się zadomowiła, że jest uciążliwym chwastem. Mimo to jej złociste wiechy mają swój niepowtarzalny urok. Docenili go floryści i ostatnio, na fali mody na dzikie kwiaty, lansują nawłoć w bukietach. Jeśli zaś usłyszycie, że mimozy to drzewa rosnące na południu USA i Europy, nie bierzcie tego zbyt dosłownie. Mimosa tree to potoczna nazwa albicji (Albizia julibrissin). Przypomina mimozę wstydliwą kształtem liści, a także zwyczajem ich składania na noc. Wygląda jak ogromny parasol. Wspaniały spektakl daje latem, kiedy rozwija różowe kwiaty o słodkim, odurzającym zapachu. A może znacie jeszcze inne mimozy? Takie, które mają sztywne gałązki pokryte żółtymi kulkami kwiatów? Pochodzą z Australii i Afryki, ale popularne są też w południowej Europie. Ich kwitnące pędy można czasem kupić w kwiaciarniach. To akacje (Acacia), często zwane mimozami, bo także składają na noc liście. Krzewy te mają wiele zastosowań – ale to już inna historia. Mimoza – jak wygląda? Mimoza wstydliwa (Mimosa pudica) to roślina zielna o łodygach długości 60-100 cm, pokrytych drobnymi kolcami. Początkowo są one wyprostowane, z wiekiem zaczynają się pokładać. Kwiaty są różowofioletowe, kuliste. Mimoza w naturze zwykle dożywa kilku lat, natomiast uprawiana w doniczce przetrwa najwyżej rok. Mimoza to lek czy trucizna? Mimoza wstydliwa zawiera niestety substancje trujące (np. na Hawajach rozprzestrzeniła się odmiana toksyczna dla zwierząt), ale musielibyśmy zjeść jej ogromną ilość, żeby zaszkodziła. Natomiast w małych dawkach wykazuje działanie lecznicze: moczopędne, przeciwdepresyjnie, zmniejsza obfite miesiączki. Oficjalna medycyna dopiero bada właściwości tej rośliny, ale w ziołolecznictwie jest wykorzystywana od dawien dawna. Upodobała ją sobie zwłaszcza Ajurweda – starohinduska sztuka uzdrawiania, powstała pięć tysięcy lat temu. Mała agresorka Kto by pomyślał, że subtelna mimoza potrafi panoszyć się niczym chwast. W tropikach rozrasta się łanami – w wielu regionach została już uznana za roślinę inwazyjną. Krewni i znajomi mimozy Mimozowate (Mimosaceae) to podrodzina, do której należą zarówno mimozy, jak i akacje oraz albicje. Natomiast nawłoć czasem mylona z mimozą należy do zupełnie innej rodziny – astrowatych (Asteraceae) i nie jest w żaden sposób spokrewniona z mimozą. Tekst: Anna Karska Fotografie: East News, Medium, Mak Media/Flora Press, shutterstock, archiwum "Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła, To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła" ~ Julian Tuwim Witam Was, moi czytelnicy. Zdaję sobie sprawę, że będzie o Was ciężko. Nie lubię upubliczniać własnych działalności, gdyż porusza to swego rodzaju moją sferę osobistą, dlatego, jeśli to jesteś, możesz czuć się zaszczycony. Hahah, w sumie, no nie wiem. Tak czy siak moje niewielkie grono odbiorców, kto wie, może w najbliższym czasie będę poszerzać. Na razie nie planuje jednak czegoś na większą skalę. Jak pewnie zauważyliście na moim blogu będzie w pewien sposób poetycko. Jako że kocham takie klimaty, postaram się Was wprowadzić w refleksyjny nastrój pięknej polskiej jesieni. Będziemy razem kontemplować poezję, czytać ją, a nawet tworzyć. Jako niedoświadczona pisarka, cały czas uczę się pisać różne formy wierszy. Największym wyzwaniem są jednak dla mnie wiersze białe - bez rymów. Zlepek słów, który wyraża myśli tak piękne, że aż nazywa się je poezją. Abstrakcja co? Będziemy też zapoznawać się z moimi pierwszymi krokami w pisarstwie - powieścią "Sięgnąć Gwiazd", która opowiada o dziewczynie, która nie ma niczego, a która tylko dzięki własnej determinacji i przypadkowemu zdarzeniu postanawia odmienić swoje życie. Będziemy poznawać nowe filmy i książki, które w pewien sposób mnie zauroczyły. Jako, że jestem i kinomanem i molem książkowym, powinno być tego tutaj najwięcej. Pod koniec każdego miesiąca będziemy robić tak zwane "podsumowanie miesiąca", w którym postaram się ująć najważniejsze wydarzenia minionego miesiąca oraz wybiorę wtedy książkę i film, które w tym miesiącu zasługują u mnie na nr 1. Pod koniec roku zrobię tak zwane "podsumowanie roku", w którym ujmę już całą listę filmów i książek, które zasłużyły na moja uwagę w 2016roku. Podsumuję też wydarzenia, które były dla mnie ważne podczas tych ostatnich dwunastu miesięcy. Co jeszcze? Jeśli oczywiście będziecie chcieli, to jestem w stanie nagrać Wam filmik o sobie czy w sumie o czymkolwiek (chętnie zrobiłabym jakieś Q&A). Chcę, żebyście poznali mnie jak najbliżej, dzięki temu łatwiej będzie Wam zrozumieć mojego myślą przewodnią bloga jest to aby pokazać Wam świat trochę od mojej strony, ale żeby specjalnie nie kombinować, zacznę może od opisywania bieżącego dnia. Tak będzie najłatwiej wdrożyć się w pisanie, które przecież nie jest sztuką łatwą. Dzisiaj zrobię wyjątek i poświęcę całą notkę na przedstawienie Wam osoby, jaką jestem ja. Jako, że nie lubię zbytnio pisać o sobie postaram zrobić się to przy pomocy zdjęć. Nazywam się Klaudia Szeszycka. Mam 19 lat. Kocham słodycze. Jestem szalona i pozytywnie nastawiona do świata. Skończyłam liceum o profilu "Bezpieczeństwo Publiczne". Mam siostrę bliźniaczkę Julię. I młodszego brata Marcela. Lubię podróżować, zwiedzać i odkrywać. A także eksperymentować z ubieraniem. :P Mój ulubiony film to "Pamiętnik" na podstawie powieści Nicholasa Sparksa. Moja ulubiona książka to "Hopeless" autorstwa Colleen Hoover. Mój ulubiony wokalista to Chris Martin z zespołu "Coldplay". A ulubiona wokalistka to Marta Bijan. Mój ulubiony aktor to Mateusz Janicki. A ulubiona aktorka to Rachel McAdams. Od 4. grudnia 2015 roku jestem w szczęśliwym związku z moim chłopakiem że na początek jeszcze, że poza książkami i filmem interesuję się głównie poezją, sportem, teatrem, a także blogowaniu dotychczas nie miałam żadnego doświadczenia, dlatego zdaję sobie sprawę, że jestem w tym kompletnie zielona. :P Całe szczęście, że umiem chociaż wgrać szablon z Internetu. O zrobieniu własnego na razie nie ma mowy, Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak ładnie i składnie zakończyć tę notkę. Mogłabym przedłużać w nieskończoność opowieść o mnie i moim życiu, ale po co być monotonnym i zanudzać. Z perspektywy Szyszki byłoby to co najmniej dziwne. Czy rzeczywiście "mimozami jesień się zaczyna", jak pisał Julian Tuwim? Nie do końca. Nazywane mimozą żółte drobne kwiaty, które teraz kwitną na ugorach w całej Polsce to nawłoć pospolita, która z prawdziwymi mimozami nie ma wiele wspólnego - wyjaśniają botanicy. Jak w rozmowie z PAP mówi Wiesław Gawryś, zastępca dyrektora Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie, mimozą nazywane są żółte kwiaty, które późnym latem i wczesną jesienią pojawiają się w całej Polsce. "Ludzie nazywają to mimozą, ale z mimozą nie ma to nic wspólnego" - podkreśla. Wyjaśnia, że roślina ta to nawłoć czy też - z łaciny - solidago. "To nie jest zresztą polska roślina, ale amerykańska" - dodaje. Wady i zalety nawłoci Nawłoć dawniej uprawiano w ogrodach, ale stamtąd roślina uciekła i opanowała nieużytki. To ona sprawia, że w Polsce późnym latem robi się na ugorach żółto. Tymczasem prawdziwa mimoza - czułek wstydliwy - ma dość drobne, różowe kwiaty w kuleczkach i wyróżnia się tym, że jej liście zwijają się natychmiast po ich dotknięciu. "W żaden sposób w naturze u nas nie występuje" - mówi botanik i wyjaśnia, że spotkać ją można tylko np. w kolekcjach roślin szklarniowych. "Jest atrakcyjna tylko z tego względu, że jej liście się kulą. Natomiast kwiaty nie mają znaczenia dekoracyjnego" - wyjaśnia. Jak dopowiada Krzysztof Kapała z Ogrodu Botanicznego UJ, czułki wstydliwe kwitną w szklarniach o różnych porach roku, niekoniecznie jesienią. "Mimoza jest bardzo wrażliwa na dotyk, a nawłoć w ogóle wrażliwa nie jest. Tępi się ją, niszczy, a ona i tak rośnie" - porównuje Wiesław Gawryś. "Jedyną zaletą nawłoci jest to, że jest bardzo miododajna" - przyznaje ekspert z ogrodu w Powsinie i zaznacza, że gdyby roślina ta kwitła nie późnym latem czy jesienią, ale wcześniej, produkcja miodu byłaby łatwiejsza. Tymczasem pod koniec sierpnia i we wrześniu pszczoły latają już słabiej, a pszczelarze o tej porze roku już zwykle nie pobierają miodu od pszczół. A od jakich innych kwiatów zaczyna się w Polsce jesień? O tej porze można już spotykać pierwsze zimowity. "To jest przepiękne, kiedy wyrastają całe połacie fioletowych kwiatów, podobnych do krokusów, tylko bez liści" - opisuje Krzysztof Kapała i zaznacza, że kwiaty te są pod całkowitą ochroną. Poza tym w Polsce środkowej jesienią spotyka się - również chroniony w naszym kraju - dziewięćsił, a w ogrodach zaczynają kwitnąć astry. Jako jeden z ostatnich zakwitnie w Polsce bluszcz, u którego kwiaty pojawiają się pod koniec września i na początku października. Tekst: Ludwika Tomala, PAP - Nauka w Polsce tytułowe: H. Zell Wikimedia Commons Kwitną właśnie nawłocie, błędnie nazywane mimozami. Autorem pomyłki jest... Julian Tuwim, który użył tej nazwy w słynnym wierszu "Wspomnienie". Wiersz, a potem słynny przebój Czesława Niemena pod tym samym tytułem, ...Kwitną właśnie nawłocie, błędnie nazywane mimozami. Autorem pomyłki jest... Julian Tuwim, który użył tej nazwy w słynnym wierszu "Wspomnienie". Wiersz, a potem słynny przebój Czesława Niemena pod tym samym tytułem, utrwalił błąd."Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła..." zaczyna się wiersz. Ta złotawa, krucha i miła roślina to właśnie nawłoć. Kwitnie na początku jesieni. W tym roku znacznie wcześniej. Czyżby zapowiadała koniec lata?Prawdziwa mimoza (mimosa) to łacińska nazwa czułka wstydliwego - krzewu tropikalnego, uprawianego u nas jedynie w warunkach domowych i znanego z tego, że przy najlżejszym dotknięciu zwija liście. To od niego przyjęło się określać słowem mimoza osobę bardzo delikatną, wstydliwą. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera ...czyli wiersz "Wspomnienie" Tuwima, bardziej znany jako piosenka wyśpiewana przez Czesława Niemena. Tuwim na botanice się nie znał, to nie mimozy, tylko nawłoć, roślina dość powszechnie rosnąca i kwitnąca jesienią na łąkach. Ta żółto kwitnąca roślina nazywana jest potocznie mimozą, choć z prawdziwą mimozą nie ma nic wspólnego. Czy to ważne jednak, skoro piosenka jest taka piękna i chwytająca za serce? Bez niej jesień nie byłaby dla mnie do wytrzymania. Czy znacie jakieś jesienne piosenki, które sprawiają, że łatwiej znieść chłodniejsze dni? Może stworzymy listę przebojów, dzięki którym będzie milej w ten jesienny czas? Ostatnio zmajstrowałam Tildę z serii "sióstr mniejszych", podobne robiłam już TUTAJ czyli tradycyjny wykrój, gdzie lalka ma około 60 cm zmniejszyłam o połowę. Nie uwzględniłam jednak, że to się dwa razy gorzej wykańcza - przewijanie materiału na kończyny to masakra. :-) Udało się jednak wykończyć, jako golasek lalka odleżała kilka miesięcy razem z dwoma koleżankami, które skończyły jako krakowianki (patrz link wyżej). Potem nie miałam długo pomysłu na jej wykończenie. Gdy jednak już została ubrana w (a jakże!) kolory jesieni, uznałam, że to jedna z najbardziej udanych Tild. Jest bardzo plastyczną kukiełką, którą bardzo łatwo usadzić np. na półce, zwłaszcza dzięki przeszyciom na kolanach. Znalazła wczoraj swój nowy dom podczas festynu na pożegnanie lata. A co piosenek o jesieni - jest też taka energetyczna bardzo, choć zapomniana piosenka Zdzisławy Sośnickiej, którą pamiętam z zamierzchłych czasów dzieciństwa. Leciało to tak: "Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą, czekamy wszyscy tu, pamiętaj nas i wracaj znów". Pozdrawiam! Monika

mimozami jesień się zaczyna tuwim